ipa

Kto jest na stronie

Odwiedza nas 120 gości oraz 0 użytkowników.

Czując wiosnę…

Parafrazując wielkiego dramaturga A. Camusa: nie każdy musi być świetnym motocyklistą, być motocyklistą to już bardzo dużo!- pobudzamy swoje tęsknoty. Bo motocyklista mentalnie jest ciągle przygotowany do sezonu, nawet jeśli wiosna jest jeszcze w perspektywie. Na samą myśl, wyobrażenie o połykaniu kolejnych setek kilometrów, ciarki przechodzą po plecach, serce bije radośniej. Rozsądek wyhamowuje, bo początek sezonu, pierwszy miesiąc albo nawet dwa są niebezpieczne. Konieczne jest trzymanie na wodzy euforii i emocji. Zimowa przerwa niepostrzeżenie rozleniwiła, więc trzeba na nowo zapoznać się z maszyną, wyczuć hamulce, przyzwyczaić się do przyśpieszenia, przypomnieć co to przeciwskręt, wyostrzyć spostrzegawczość, uwagę i refleks. I to uświadamianie, że nie jesteśmy sami na drodze. Odkręcenie manetki to takie łatwe doładowanie utraconej zimą adrenaliny. Nie wolno zapomnieć, że samochody i piesi także są uczestnikami ruchu. Niby wiemy, że „zapuszkowani” już odzwyczaili się od motocykli na drodze i znów musi upłynąć trochę czasu, aby zaczęli nas dostrzegać. - Hej, hej, wasze lusterka nas widzą, tylko musicie do nich zaglądać.

Słońce ogrzewa nas z życzliwością, oby na drodze też było ją widać. Bądźmy dla siebie wyrozumiali, uprzejmi, mili. Mam życzenie do „zapuszkowanych”, proszę: o pozostawienie trochę wolnego miejsca na drodze, dbajcie o mój Motocykl. Ja Go kocham, to moja Miłość, każda jego cząstka jest dla mnie ważna: i lusterka i lakier. Kiedy w ciepły, czy wręcz upalny dzień przejeżdżam między samochodami to nie dlatego, że chcę być pierwszy, ważniejszy, czy szybszy. W samochodzie siedzicie w klimatyzowanej przestrzeni, za pancerną karoserią i szybami, przypięci pasami; władczy i zdystansowani. Proszę, przyjrzyjcie się przejeżdżającemu motocykliście. On całą „karoserię” ma na sobie: kombinezon i kask; bez klimatyzacji i dystansu obudowy. Naszym jedynym chłodziwem jest pęd powietrza. Po prostu - musimy jechać, aby nie zemdleć. Minuta stania na czerwonym świetle to jak droga do piekła po rozgrzanym asfalcie. Kierowco, motocykl wymagane 50 km/h osiąga w krótszym czasie. Ja nie ścigam się z Tobą, motocykl konstrukcyjnie ma lepsze osiągi. Widząc w oddali motocykl, zastanów się czy Twój manewr nie wymusi na mnie gwałtownego hamowania. Spójrz drugi raz, bo może (jak pisał A. Camus): nie jestem wielkim człowiekiem, ale być człowiekiem to już bardzo dużo. Możesz uratować życie człowieka. Proszę, nie wiń mnie za błędy, wadliwe zachowania innych motocyklistów. Jeżdżę na motocyklu nie tylko dla przyjemności, czasem to narzędzie, którym się posługuję. Wiem, że są tacy, którzy jeżdżą na motocyklu bez uprawnień, doświadczenia i wyobraźni, ale na ulicy nie wymierzaj sprawiedliwości. Motocykl zawsze jest na przegranej pozycji.

Czytaj więcej: Czując wiosnę…

Motomajówka w Dębicy

motomajowka 2013Czołgiem jednośladowym. Niebawem, bo 5 maja 2013 r. nieoceniony Kazimierz, który w przerwach w proboszczowaniu w podkarpackiej Dębicy dosiada z dobrym skutkiem Suzuki Boulevard, organizuje Motomajówkę. To już trzecia edycja. Towarzystwo tam przybywa zacne. Pojechać warto. Motocyklistom z północy Polski i z Warszawy proponuję weekendowy, długi przejazd przez Staropolski Okręg Przemysłowy, kawałkiem Jury i Szklaku Orlich Gniazd, a potem przez Kraków, bo piastowską stolicę od czasu do czasu trzeba odwiedzić (nie grozi to żadnym niebezpieczeństwem, bo największe skupiska głupoty czyli sejm, senat, rząd oraz siedziby największych i zarazem najdurniejszych partii politycznych mieszczą się w Warszawie). Jak zwykle proszę o rozesłanie mailingiem informacji o zlocie w Dębicy. Kolegów księży motocyklistów proszę o podanie informacji „z ambon". Plakat można łatwo powiększyć i zobaczyć jaką ładną trasą przebiegnie parada motocyklowa.
Do zobaczenia na szlaku!
Leszek

Czytaj więcej: Motomajówka w Dębicy

Wolność wyboru

Andy 100x75Kiedy sezon motocyklowy już zamknięty, a aura nie sprzyja jego przedłużeniu, motocyklista siada przed komputerem w poszukiwaniu wspomnień. Mnie właśnie ogarnął taki stan nostalgii. Na forum Gazeta.pl przeczytałem wpis Wędrowca: Jestem motocyklistą z wieloletnią praktyką, który ceni sobie stare wartości jakie były zanim w naszym kraju pojawiły się kluby MC. Mówię tu o relacjach między motocyklistami i klubami bez tej przepychanki kto ma większe prawo nosić barwy i mienić się klubem. Z tego co mi wiadomo jest coś takiego jak „Polski Ruch Motocyklowy”. W przeciwieństwie do MC są bardziej tolerancyjni i nie robią zamieszania w sprawie barw. Poza tym ludzie (kluby) zrzeszeni w PRM to motocykliści, którzy zgodnie ze starą szkołą są przyjaźnie nastawieni do innych motocyklistów. W ich gronie są ludzie którzy cenią sobie czerpanie przyjemności z jazdy motocyklem i przebywanie wśród przyjaciół. Nie robią kłopotów jeżdżącym motocyklami, którzy mają coś wspólnego z wymiarem sprawiedliwości, służbami mundurowymi, nie różnicują ze względu na płeć i w przeciwieństwie do MC - chętnie widzą takie osoby w swoich szeregach. (cyt.) link do forum Właśnie ten wpis skłonił mnie do zabrania głosu. Nie mam zamiaru wykazywania, który motocyklista jest lepszy, a który gorszy. Każdy ma prawo do swoich poglądów. Wędrowiec nie jest związany ze środowiskiem Polskiego Ruchu Motocyklowego, a dostrzegł wyróżniającą tę grupę motocyklistów tolerancję. Na taką opinię motocykliści zrzeszeni w PRM starają się zasłużyć i jak widać z treści wpisu – przekonują innych do siebie.

Czytaj więcej: Wolność wyboru