ipa

Kto jest na stronie

Odwiedza nas 74 gości oraz 0 użytkowników.

AUTORYTET czy autokratyzm ?

autokratyzmKiedy jeżdżąc motocyklem decydujemy się na przystąpienie do klubu kieruje nami określony cel, nie zawsze jasno sprecyzowany, ale zależy nam na przebywaniu w towarzystwie osób mających takie same zainteresowania. Dopiero poznając grupę, mamy potrzebę wymiany poglądów, doświadczeń, możliwość udzielania wzajemnej pomocy. Nawet nie uświadamiając sobie dostrzegamy w grupie osoby, przy których chętnie milczymy aby posłuchać. Osoby, które nie wymuszają posłuszeństwa, ale których chcemy wspierać. Spontanicznie akceptujemy ich cechy umysłu, charakteru, osobowości, pomysły i działania, nie tracąc przy tym swoich przekonań. Im dłużej przebywamy w towarzystwie takich osób, dostrzegając ich lojalność wobec nas, tym większym obdarzamy je zaufaniem. Obdarzając z własnej woli kogoś większym zaufaniem niż innego człowieka - budujemy jego autorytet, określany jako wysokie uznanie, szacunek. Zasłużony polityk narodowej demokracji, dwukrotny premier II Rzeczypospolitej - Władysław Grabski wyraził pogląd, że: „autorytetu sztucznie się nie tworzy, a upominanie się o autorytet zwykle dowodzi, że się go nie posiada. Trzeba, by autorytet wypłynął z wartości moralnych i intelektualnych, wtedy tylko jest on trwałym i poważnym”. Słowa te zostały opublikowane w 1927 r. i mimo upływu czasu i dziejowej zawieruchy XX wieku nic nie straciły na aktualności. MY motocykliści chętnie skupiamy się wokół autorytetów; ludzi którzy w dziedzinie motoryzacji, organizacji klubowej, wiedzy ogólnej mają nam do przekazania informacje pewne, prawdziwe, sprawdzone. Autorytet jest stanem wiedzy, a nie władzy. Wiedzy nie zawsze bezbłędnej, ale sprawdzonej empirycznie; przekazanej w imię dobrej wiary i lojalności wobec członków klubu. Taki racjonalny wybór autorytetu opłaca się nam wszystkim. Korzystamy ze sprawdzonych schematów, a wybrani przez nas przywódcy obdarzeni autorytetem, nawet jeśli nie są specjalistami z racji wykształcenia, to o interesujących nas zagadnieniach wiedzą więcej niż inni. Także w ich interesie leży, by nasz klub miał praktyczne osiągnięcia, był wzorcem organizacyjnym.

Przystępując do klubu motocyklowego często decydujemy się zostać jego członkiem z uwagi na osobę prezydenta - lidera o uznanym w środowisku autorytecie. Czujemy się wyróżnieni przynależnością do grupy, której przywódca ma charyzmatyczny charakter, osobiste cechy czyniące go wyjątkowym na tle reszty środowiska motocyklistów. Właśnie na charyzmie prezydentów buduje się znaczenie i stabilność klubów. Wartość relacji między prezydentem a członkami klubu motocyklowego mierzy się jego zdolnością wywierania wpływu na członków klubu i szerzej - środowisko. Niestety zdarza się, że liderem zostaje osoba nie przez uznany obiektywnie autorytet, lecz zdolność budowania „stanu kolektywnego zagrożenia”, kompleks wyobcowania, świadomość niedostosowania do szerszej grupy społecznej. Członkowie ulegają lękowi, że należą do grupy wyalienowanej, „ludzi II kategorii”, którym podanie ręki hańbi. Stan ten sprzyja klubowej akceptacji przywództwa sytuacyjnego, nie mającego nic wspólnego z uznaniem autorytetu. Przy takim przywództwie na pierwszy plan wysuwają się cele i motywy jakimi kieruje się prezydent i lojalność wobec niego, a nie rzeczywiste cele grupy motocyklistów, integracja środowiska i wzajemna życzliwość. Klubowa lojalność członków jest efektem rozbudzonej fobii i wizji ocalenia monopolu własnego klubu; niedemokratycznych działań w społeczności, w której powszechne jest kierowanie się zasadami przyjaźni. Magia informacyjnego populizmu nie staje się rzeczywistością, gdy przywódca podejmuje rywalizację z wirtualnym przeciwnikiem. Przystępując do klubu przyglądajmy się zatem liderom, bo nasze zaufanie nie powinno być bezwarunkowe i bezgraniczne. Doświadczenie życiowe uczy, że nawet bierne wspieranie przez szeregowych członków wrogich działań prezydenta klubu wobec innych grup motocyklowych, jedynie pogłębia animozje w środowisku, w którym przecież nadal obowiązuje motto: służyć poprzez przyjaźń.